Lądowanie i dłuuugi spacer

W końcu udało mi się znaleźć czas i ochotę (na której niedostatek, przyznaję, cierpię ostatnimi dniami) na napisanie relacji z naszego wyjazdu na niewielką, ale urokliwą Maltę.

Aby dać zadość ogólnie przyjętej i akceptowanej chronologii rozpocznę od DNIA PIERWSZEGO ;)

LOTNISKO

Lotnisko na Malcie to nieduży, w porównaniu z innymi europejskimi lotniskami, budynek ulokowany w środkowej części tego skromnego rozmiarami państwa. Obsługa na lotnisku wzorowa- zero problemu czy zbędnego przedłużania.
Z samolotu wysiedliśmy zaraz obok terminala, co bardzo mnie ucieszyło, gdyż wyjątkowo przeszkadza mi oczekiwanie na przyjazd autobusów, które podwiozą pasażerów z płyty lotniska do terminala (wiadomo, po przylocie bardzo niecierpliwię się, żeby już, jak najszybciej rozpocząć zwiedzanie).

”Wylecieliśmy” z samolotu z plecakami na plecach i uśmiechem na ustach gotowi do rozpoczęcia naszej maltańskiej podróży. Szybki przystanek w łazience celem przebrania się w lżejsze ubrania i ruszyliśmy :)

Plan był prosty. Wsiadamy w autobus i ruszamy do Marsaxlokk na spotkanie z kolorowymi luzzu oraz rozsławionymi przysmakami. Po szybkim przeanalizowaniu tematu i porozumiewawczych spojrzeniach stwierdziliśmy, że nie ma sensu czekać prawie godzinę na autobus skoro idąc na piechotę będziemy na miejscu w podobnym czasie. To tylko 6 km! :D W ten oto sposób rozpoczęliśmy naszą, jak się później okazało, spontaniczną wycieczkę w celu eksploracji Malty od trochę innej strony, aniżeli sugeruje to większość podręczników dla „typowego” turysty.

Podczas naszego pierwszego spaceru po maltańskiej ziemi podziwialiśmy bardzo ciekawe widoki, zupełnie niepodobne do naszych, śląskich: płaskie krajobrazy usiane dużą ilością dziwnych kaktusów (nazwanych przez nas „kaktusami Artura”- tak bardzo mu się spodobały), nad którymi roztaczał się zapach naturalnego nawozu (a żadnej krowy, tudzież konia chociaż ani widu ani słychu- jedynie kury odzywały się po kątach, a gangi kotów chowały po krzakach :D).

Poniżej zdjęcia z naszej pieszej, półtoragodzinnej wycieczki- swoją drogą bardzo polecam taki sposób zwiedzania Malty (dzięki małym rozmiarom wysepki dosłownie wszędzie jest blisko!).

widok z samolotu - nienajlepszej jakości ;(

widok z samolotu – niestety kiepskiej jakości

palmy przed lotniskiem

palmy przed lotniskiem

bar, do którego aż chce się wejść ;)

bar, do którego aż chce się wejść ;)

flaga Malty

flaga Malty

''kaktusy Artura''

”kaktusy Artura”

naturalny nawóz

naturalny nawóz

Rafnego dnia! :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>